sobota, 19 kwietnia 2014

...dla miłośnika amerykańskich autostrad

...zegar na osiemnaste urodziny...by odmierzał tylko dobre chwile...bez pośpiechu...i równą drogą do marzeń...

 


czwartek, 17 kwietnia 2014

kilka migawek...

...z kiermaszu rękodzieła...


 






 

 
...miło spędzony czas, w dobrym towarzystwie i pośród rozmów wszelakich, małych i dużych...wszystkim uczestnikom, gościom i kupującym niski ukłon i uśmiech od ucha do ucha...

niedziela, 6 kwietnia 2014

czasem nieopatrznie...

...słowo z ust wyleci, całkiem bezwiednie, bez zamierzonego dalszego ciągu, ot tak, jak to często w rozmowie bywa, i zamiast ścichnąć w potoku innych słów, zgasnąć niczym ogarek świecy, nabiera mocy, skrzydła unosi i z nagła powraca, i czyni zdumienie - a pamiętasz, kiedyś rozmawialiśmy na ten temat i mówiłeś...a tu pamięć w dziurach bardziej niż szwajcarski ser...i nijak sobie przypomnieć, żaden przebłysk...a kobyłka już u płotu...i cóż robić...podrapać się w głowy łysinę i...

 
...tak oto powstał - zając zwany poligonowym - protoplasta i do testów wszelakich...

niedziela, 16 marca 2014

...pożegnanie z Afryką

- tak sobie pomyślałem, choć meandry moich myśli to arabeski bez końca, zakręcone bez wytchnienia...a jak się mają do świeczników...hmm...przez bociany - nie żebym czegoś od nich oczekiwał, bądź coś w tym guście...tylko to, że one wracają, za niedługo pojawią tu i ówdzie na swych szerokich skrzydłach, i będą klekotać radośnie, a to ni mniej, ni więcej jak wiosna w pełnej krasie...więc po co w Afryce spędzać czas pachnący zielenią i...miłością......

poniedziałek, 10 marca 2014

...słoneczniki

...tak przy okazji słonecznego poranka, wygląda smakowicie, i to w poniedziałek, co już jest powodem na szeroki uśmiech...świeczniki i chustecznik...mimo, że to zestaw nieco bardziej skierowany ku wieczorowi...na miły czas z ognikami chwil...

 
 
...choć oczywiście miłe chwile zawsze są w porę.......

sobota, 8 marca 2014

dzień z łatką...

...święta z rozdzielnika - czerwony goździk, rajstopy w kolorze przypalonego oleju zgrabnie zapakowane w foliową torbę, i całkiem spora gromada wieczornych mężczyzn co to za zdrowie i piękne nóżki nigdy nie odmówią...taka niemal standardowa migawka z dawnych lat, niczym Lenin wiecznie żywa i chętnie przywoływana jak Orły Górskiego...cóż...i choć, mnie również bawią te skojarzenia, zwłaszcza w czarno-białym kolorze, to jednak lubię to Święto...i z kwiatkiem pędzę gdy mam blisko...gdy dalej, pamięć ubieram w kartkę...i zwykłą pocztą...


...z życzeniami najpiękniejszych chwil.........a poniżej mały suplement...na zgrabny dzień by soczyście wtulał się w czar chwil...i łaskotał uśmiech przyjemnym mruczeniem...przy lampce dobrego wina i z czułym masażem stóp...



 
...a więc...wszystkiego najpiękniej pięknego

niedziela, 2 marca 2014

w marcu...

...jak w garncu - mawia ludowa mądrość, tu nikogo nie dziwi dwanaście stopni w dzień i słońce buszujące po parapecie zanim uniosą się powieki...czuć już nadchodzącą zieloną Panią, skrzydlate niosą śpiewne rozmowy, a pąki na drzewach grożą eksplozją, i częstokroć na widok nowalijki można swobodnie pełnym płucem zakrzyknąć za Markiem Grechutą  - Wiosna, ach to Ty!...bądź, dla ciut śmielszych - za Starszymi Panami - tu biuścik zachwyci, tam nóżka...bo garderoby jakby lżej...ale marzec to także wieczorne kocie serenady...tuż pod oknem...często do samego rana...Romeo, Julia...i scena balkonowa rozognionego niespacza......


 

...marcowy kot